|
Słowik
aktualnie dzielnica Kielc. W latach
trzydziestych naszego stulecia kurort letniskowo-wypoczynkowy nazywany
mała krynicą Kielecczyzny skupiał przeważnie zamożnych mieszkańców
Kielc. Nad bliską okolicą Kielc, lesistym łańcuchem Dymińskich Gór
bardzo pociągającym stał się odcinek przez który przedziera się rzeka Bobrza, tworząc przełom między szczytem Biesaka i Słowika. Niewysokie
to szczyty, wschodni Biesak mierzy 380 m, zachodni Słowik 400 m. ale, że
poziom rzeczny liczy tylko 235 m więc brama ma około 150 m głębokości.
Szerokość przełomowej doliny wynosi około 400 m. Rzeka wcina się w jej
dno bliżej szczytu Słowika, a od strony Biesaka namuliła w praczasach
kilka różnych wysokości piaszczystych w tym terenie.
Historia Słowika
Przy
głównym trakcie, dobrze utrzymanym, wiodącym z Warszawy do Krakowa 8 km
od Kielc, leży miejscowość Słowik. Geneza nazwy tej miejscowości jest
różna. Jeden z kronikarzy kieleckich informuje nas, że od dawnych czasów
istnieje tu stary młyn na Markowiźnie, który zwał się Słowikiem. Inni
wywodzą nazwę od ptaszków słowików, które licznie gnieżdżą się w
krzakach leśnych i z wiosną urządzają tu przemiłe dla uszu koncerty.
Więcej szczegółów powiedzieć można o nazwie
rzeki Bobrzy, czyli Trupieńcu. Rodowód Bobrzy wywodzi się prawdopodobnie
od żyjących tam w rzece niegdyś bobrów, a uprzednia nazwa Trupieniec
znana już była w r.1613. Pochodzi prawdopodobnie od rycerstwa
potopionego w rzece podczas prowadzonych tu wojen.
Istniała też obok góry diabelskiej, zwaną
Biesak jakaś karczma, w której ponoć straszyło. Czy w karczmie straszyło
- trudno powiedzieć - ale na Biesaku upiory i wiedźmy jakieś istniały,
a mówili o tym starzy ludzie w swoich legendach. Karczma ta istniała już
przed rokiem 1830, kiedy to przechodził tędy trakt handlowy: Kielce-
Małogoszcz, z którego wyjeżdżało się na krakowsko-warszawską szosę.
Bogaci panowie przejeżdżając z Warszawy do Krakowa zatrzymywali się na
Biesaku, gdzie i ludowej muzyczki można było posłuchać i najeść się do
syta.
Przed pierwszą wojną światową przebywało tu
wielu Kielczan i oficerów wojska rosyjskiego stacjonowanego w mieście
Kielcach. Kiedy rozpoczęto budowę kolei dęblińskiej po 1863 roku Biesak
został zniesiony, gdyż zmieniono bieg koryta rzeki. Pozostały po niej
istniejące jeszcze do niedawna słupy na rzece. Z pewnością, kiedy
przeprowadzono tędy szlak kolei dęblińskiej, Słowik jeszcze bardziej
zaciekawił swym uroczym położeniem mieszkańców Kielc i całej okolicy.
W niedługim czasie, na zarządzenie naczelnika
dyrekcji kolejowej zbudowano tutaj przystanek kolejowy.
Projekt budowy przystanku kolejowego wyłonił
się wśród ciekawych okoliczności. Roboty przy nowej linii kolejowej
przyjechał zlustrować naczelnik dyrekcji, który wraz ze swymi
urzędnikami został zaproszony przez lekarza kolejowego dra Piątkowskiego
na obiad w swej willi na Zalesiu obok Słowika. Po sutym obiedzie
naczelnik zapytał doktora Piątkowskiego czy zadowolony jest ze swej
pracy i miłego letniska. Tak, odpowiedział Pan Piątkowski, bo i
powietrze dobre, rzeka blisko i las żywiczny. Cierpią jednak tutejsi
ludzie i wycieczkowicze, a to z tego powodu, że nie ma przystanku
kolejowego. Za kilka dni wyszło z dyrekcji nowe zarządzenie, a w
rozkładzie jazdy znalazł miejsce nowy przystanek „Słowik". Cieszył się
też dr Piątkowski specjalnym przywilejem, gdyż mógł zatrzymywać na
Słowiku nawet pociąg kurierski jeżeli wymagały tego potrzeby służbowe i
nagłe wypadki kolejowe.
Upłynęło kilkanaście lat, aż wybuchła
pierwsza wojna światowa. Mała stacyjka w Słowiku uległa pożarowi.
Po roku 1918 znalazło się kilku
zainteresowanych kolejarzy z Kielc i Słowika, którzy wyszukali w Spalę
wielką werandę, jeszcze z dawnych czasów, stojącą bez użytku obok
dawnego pałacu carskiego w lesie. Przywieźli ją kolejarze do Kielc
gdzie postawili obok dworca, a część jej zabrali na Słowik i wybudowali
przystanek kolejowy. Od tego czasu Słowik posiadał nową stację, choć
nie wielką, ale historyczną. W 1986 r. budynek ten rozebrano i
wywieziono ze Słowika.
W latach międzywojennych w Słowiku przybywa
coraz więcej większych willi i domków. Byli tacy, co się na stałe tu
przenieśli Łrzystając z dobrodziejstw przyrody. Byli i tacy, którzy
wynajmowali sobie pokoje w Słowiku, Zalesiu, Zagrodach i Zgórsku na czas
sezonu letniego. Po obu stronach linii kolejowej poczęły rosnąć jak |na
drożdżach kolorowe rezydencje Kielczan i nie tylko Kielczan.
Naprzeciwko stacji stawia piękną piętrową
murowaną willę inżynier dr Zenobiusz Klębowski, profesor Politechniki
Warszawskiej. Solidną drewnianą willę buduje obok Pan Mieczysław Piołun-
Noyszewski wicedyrektor Banku Spółek Zarobkowych z Kielc. W sąsiedztwie
stawia murowany dom Pan Chojnowski, felczer kolejowy W dużym ogrodzie na
skraju lasu buduje dom Pan Wawrzykowski pracownik Izby Skarbowej w
Kielcach. Obok willi Prof. Klębowskiego stawia domek Pan Jan Łęski
właściciel drukarni w Kielcach. W pobliżu Pana Wawrzykowskiego wznosi
willę Ksiądz szambelan Antoni Żrałek z myślą przekazania jej na
rezydencję przyszłego duszpasterza, który w odpowiednim czasie będzie
tu urzędował i stale mieszkał. Obok domku Pana Leskiego przebudowuje
willę Pan Lucjan Kotowski, znany wszystkim i solidny kupiec z Kielc. Od
południowo-wschodniej strony kościółka budują domy: Pan inżynier Stefan
Wodnicki, Pan Wiansztas, technik dentystyczny z Kielc, Pan Rutkowskij
kolejarz. Blisko mostu, przy rzece Bobrzy, stawia willę sędzia
Walewski z Sosnowca. Dalej kierownik szkoły podstawowej w Słowiku.
Oprócz wymienionych wyżej buduje się na rozparcelowanych działkach przez
Prof. Klebowskiego: Pan Józef Milewski z Izby Rzemieślniczej w
Kielcach, Pan Zubek rencista.
Wprawdzie Słowik nie zatracił charakteru
wioski, począł się jednak częściowo europeizować.
Dla mieszkańców Słowika, Zagród, Zalesia,
Zgórska, nie mówiąc już o Sitkówce i Trzciankach, za daleko było chodzić
do kościoła parafialnego w Białogonie, Chęcinach i Brzezinach. Słowik
stanął przed problemem budowy własnego kościoła.
Przy wydatnej pracy społeczeństwa kieleckiego
i miejscowej ludności ks. Żrałek doprowadził projekt ten do
rzeczywistości. Pośród młodego lasku wyrosła na niewielkim wzgórku
strzelista wieżyczka kościoła. Jak twierdzą Kielczanie i goście z innych
miejscowości kościółek na Słowiku jest najmilszą świątynią tych okolic.
(chcesz wiedzieć więcej
kliknij)
W każdą niedzielę i święta założyciel i
opiekun kościółka do 1970 roku odprawiał tu mszę św., a dość duża
kaplica nie była w stanie pomieścić wszystkich wiernych, którzy tu
przychodzą czy przyjeżdżają pociągami z różnych osiedli.
W jednej linii z rozwojem Słowika odbywa się
rozwój sąsiednich wiosek: Zagród, Zalesia i Zgórska. Dziś łączy się to
wszystko w jedną całość z Markowizną i odległą o 2 kilometry Sitkówką i
Trzciankami.
W końcu 1958 roku Rząd pRL zainteresował się
terenami w pobliżu Słowika, które posiadają od dawna przebogate złoża
kamienia- wapienia dewońskiego i jurajskiego, których eksploatacja
była mało wydajna. W czasie pierwszej wojny światowej i jeszcze jakiś
czas po wojnie pracowało w Sitkówce wielu włoskich jeńców wojennych.
Jedną z największych inwestycji w dziale
budowlanym w tych latach była budowa wielkiego kombinatu
cementowo-
wapienniczego w Nowinach w rejonie Sitkówki. Kosztem 1
miliarda zł. wybudowano wielkie zakłady zdolne produkować rocznie 500
000 ton cementu portland i 265 000 ton wapna palonego. Zakład ten zatrudniał przeszło 1000
osób, a jego budowa (przez kilka lat dała zatrudnienie setkom ludzi tego
biednego rejonu. Wyrosły też liczne bloki mieszkalne i hotele
dla robotników oraz inne punkty użyteczności publicznej.
Historia powstania osiedla mieszkaniowego domków
jednorodzinnych w Słowiku
W 1964
roku do 1975 posiadłość ziemska dr.
nauk medycznych Piątkows-kiego wieloletniego lekarza kolejowego w
Kielcach, staraniem córki Pani Bukowińskiej, została rozpar-celowana na
działki budowlane. Podziału doko-nał inż. geodeta Wilk. Wydzielone
działki zostały szybko wykupione i na ich miejscach budowano domy wzdłuż
drogi - obecnej ulicy Zalesię. Na podkreślenie zasługuje fakt
przekazania przez Panią Bukowińską bezpłatnie dwóch działek na cele
społeczne z życzeniem przeznaczenia ich na tzw. zieleńce Działki
przekazano rejentalnie z zapisem określonego celu. Aktualnie stanowią
niezagospodarowany i nieutwardzony ciąg pieszy dla powstałego osiedla.
W ciągu pieszym w roku 1970 została wybudowana kładka na rzece Bobrzy z
elementów strunobetonowych pochodzących z Sibetu w Sitkówce. Budowlę
wykonano staraniem mieszkańców powstałego osiedla. Projekt realizacyjny
i lokalizacje wykonał inż. Stanisław Kędzior wraz z wykonaniem montażu
konstrukcyjnego. Duże zaangażowanie osobiste w wykonaniu prac
instalacyjnych kładki, nieodpłatnie wykonał Pan Pomijan. Prace dźwigowe
wykonał Pan Marian Ostrowski z Białogonu pracownik Przedsiębiorstwa
Geologicznego, za zgodą dyrektora Zbigniewa Cygana. W czasie ostatniego
remontu kapitalnego w Słowiku linii energetycznej niskiego napięcia w
ciągu pieszym wybudowano słup energetyczny, tarasując przejście, nie
patrząc na uwagi mieszkańców nawet publikowane w środkach masowego
przekazu między innymi „Słowie Ludu". Gdy przyjdzie czas modernizacji
ciągu komunikacyjnego w tym osiedlu będą komplikacje z naprawieniem
bezmyślnego działania projektanta i wykonawców tej inwestycji.
Przed wojną w 1933 roku na wzgórzu leśnym w
Słowiku została wybudowana przez Józefa Sitka willa letniskowa „Zalesianka".
Pensjonat „Zalesianka" do wybuchu II wojny światowej gościł letników ze
Śląska i różnych okolic Polski. Honorowymi gośćmi „Zalesianki" byli:

Prezydent miasta Kielc - Artwiński,
Dyr. Wodociągów i Kan. z Kielc.
W
okresie okupacji hitlerowskiej Pensjonat „Zalesianka", został zasiedlony
przez kompanię Niemców z formacji ochrony lasów. Niemcy posiadali na
wyposażeniu między innymi cztery samochody w tym jeden osobowy oraz dwa
konie pociągowe. Po wyzwoleniu „Zalesianka" została zasiedlona z nakazu
władz kieleckich, przez właścicieli znacjonalizowanych majątków w
Kielcach. Aktualnie willa nie jest wykorzystana i ulega samoczynnej
likwidacji.
W 1975 roku w Słowiku wybudowano Ośrodek Olimpijski Szkolenia Łuczników.
W 1980 roku Słowik zostaje włączony do obszaru miasta Kielc. Mieszkańcy
liczą na poprawę infrastruktury osiedla. Radni Kielc zapomnieli o
Słowiku, jedynie komitet osiedlowy przy wydatnej pomocy mieszkańców
zdołał doprowadzić wodę. Dnia 12 lutego 1981 r. część mieszkańców
Słowika zwróciła się do Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Kielcach o
zmianę decyzji w sprawie nadanej nazwy ulicy „Wąwóz", przesłano 10
wnioskowanych nazw, z których radni na sesji Prezydium Miejskiej Rady
wybrali nazwę Lasowa i tak pozostało, dzielnica Kielce- Słowik posiada
piękne nazwy ulic, ale nie zagospodarowanych.
Zobacz także
tekst został napisany na podstawie Książki Stanisława
Kędziora pod tytułem "Wspomnienia"
oraz pomocy dwóch super dziewczyn
dziki Dorciu, dziki Beti :)
|