Główna
Ksiega gości
Historia Słowika
 

Zdjęcia

Imprezy
Wakacje
Wypady
Sport
Grile i ogniska
Tenczyn
Bramki
Wędkarstwo
Śmieszne
Zwierzęta
Irlandia
Inne
 

Pliki

Filmiki
Empetrójki
Inne
 

Na Słowiku

Miejsca spotkań
Parafia
Nasze auta
 

Linki

MZK Kielce
PKP Kielce
Inne
 
 

 

               "Każdy ma swoją ma swoją "najściślejszą ojczyznę" okolice, gdzie zna każdą piędź ziemi i gdzie jeszcze daleko za horyzontem ciągnie się znajomy widok. Każdy hołbi ten swój zakątek chociaż jedni rejestrują go zaledwie w pamięci, a inni starają się go dogłębnie poznać... "

           Słowik aktualnie dzielnica Kielc. W latach trzydziestych naszego stulecia kurort letniskowo-wypoczynkowy nazywany mała krynicą Kielecczy­zny skupiał przeważnie zamożnych mieszkańców Kielc. Nad bliską okolicą Kielc, lesistym łańcuchem Dymińskich Gór bardzo pociągającym stał się odcinek przez który przedziera się rzeka Bobrza, tworząc przełom między szczytem Biesaka i Słowika. Niewysokie to szczyty, wschodni Biesak mierzy 380 m, zachodni Słowik 400 m. ale, że poziom rzeczny liczy tylko 235 m więc brama ma około 150 m głębokości. Szerokość przełomowej doliny wynosi około 400 m. Rzeka wcina się w jej dno bliżej szczytu Słowika, a od strony Bie­saka namuliła w praczasach kilka różnych wysokości piaszczystych w tym terenie.


Historia Słowika

           Przy głównym trakcie, dobrze utrzymanym, wiodącym z Warsza­wy do Krakowa 8 km od Kielc, leży miejscowość Słowik. Geneza nazwy tej miejscowości jest różna. Jeden z kronikarzy kieleckich informuje nas, że od dawnych czasów istnieje tu stary młyn na Markowiźnie, który zwał się Słowikiem. Inni wywodzą nazwę od ptaszków słowików, które licznie gnieżdżą się w krzakach leśnych  i z wiosną urządzają tu przemiłe dla uszu koncerty.

           Więcej szczegółów powiedzieć można o nazwie rzeki Bobrzy, czyli Trupieńcu. Rodowód Bobrzy wywodzi się prawdopodobnie od żyjących tam w rzece niegdyś bobrów, a uprzednia nazwa Trupieniec znana już była w r.1613. Pochodzi prawdopodobnie od rycerstwa potopionego w rzece podczas prowadzonych tu wojen.

           Istniała też obok góry diabelskiej, zwaną Biesak jakaś karczma, w której ponoć straszyło. Czy w karczmie straszyło - trudno powiedzieć - ale na Biesaku upiory i wiedźmy jakieś istniały, a mówili o tym starzy ludzie w swoich legendach. Karczma ta istniała już przed rokiem 1830, kiedy to przechodził tędy trakt handlowy: Kielce- Małogoszcz, z którego wyjeżdżało się na krakowsko-warszawską szosę. Bogaci panowie przejeżdżając z Warszawy do Krakowa za­trzymywali się na Biesaku, gdzie i ludowej muzyczki można było posłuchać i najeść się do syta.

           Przed pierwszą wojną światową przebywało tu wielu Kielczan i oficerów wojska rosyjskiego stacjonowanego w mieście Kielcach. Kiedy rozpoczęto budowę kolei dęblińskiej po 1863 roku Biesak zo­stał zniesiony, gdyż zmieniono bieg koryta rzeki. Pozostały po niej istniejące jeszcze do niedawna słupy na rzece. Z pewnością, kiedy przeprowadzono tędy szlak kolei dęblińskiej, Słowik jeszcze bardziej zaciekawił swym uroczym położeniem mieszkańców Kielc i całej okolicy.

W niedługim czasie, na zarządzenie naczelnika dyrekcji kolejowej zbudowano tutaj przystanek kolejowy.

Projekt budowy przystanku kolejowego wyłonił się wśród cieka­wych okoliczności. Roboty przy nowej linii kolejowej przyjechał zlu­strować naczelnik dyrekcji, który wraz ze swymi urzędnikami został zaproszony przez lekarza kolejowego dra Piątkowskiego na obiad w swej willi na Zalesiu obok Słowika. Po sutym obiedzie naczelnik zapytał doktora Piątkowskiego czy zadowolony jest ze swej pracy i miłego letniska. Tak, odpowiedział Pan Piątkowski, bo i powietrze dobre, rzeka blisko i las żywiczny. Cierpią jednak tutejsi ludzie i wy­cieczkowicze, a to z tego powodu, że nie ma przystanku kolejowego. Za kilka dni wyszło z dyrekcji nowe zarządzenie, a w rozkładzie jaz­dy znalazł miejsce nowy przystanek „Słowik". Cieszył się też dr Piątkowski specjalnym przywilejem, gdyż mógł zatrzymywać na Słowiku nawet pociąg kurierski jeżeli wymagały tego potrzeby służbowe i nagłe wypadki kolejowe.

Upłynęło kilkanaście lat, aż wybuchła pierwsza wojna światowa. Mała stacyjka w Słowiku uległa pożarowi.

Po roku 1918 znalazło się kilku zainteresowanych kolejarzy z Kielc i Słowika, którzy wyszukali w Spalę wielką werandę, jeszcze z dawnych czasów, stojącą bez użytku obok dawnego pałacu carskie­go w lesie. Przywieźli ją kolejarze do Kielc gdzie postawili obok dworca, a część jej zabrali na Słowik i wybudowali przystanek ko­lejowy. Od tego czasu Słowik posiadał nową stację, choć nie wielką, ale historyczną. W 1986 r. budynek ten rozebrano i wywieziono ze Słowika.

W latach międzywojennych w Słowiku przybywa coraz więcej większych willi i domków. Byli tacy, co się na stałe tu przenieśli Łrzystając z dobrodziejstw przyrody. Byli i tacy, którzy wynajmowali sobie pokoje w Słowiku, Zalesiu, Zagrodach i Zgórsku na czas sezonu letniego. Po obu stronach linii kolejowej poczęły rosnąć jak |na drożdżach kolorowe rezydencje Kielczan i nie tylko Kielczan.

Naprzeciwko stacji stawia piękną piętrową murowaną willę inżynier dr Zenobiusz Klębowski, profesor Politechniki Warszawskiej. Solidną drewnianą willę buduje obok Pan Mieczysław Piołun- Noyszewski wicedyrektor Banku Spółek Zarobkowych z Kielc. W sąsie­dztwie stawia murowany dom Pan Chojnowski, felczer kolejowy W dużym ogrodzie na skraju lasu buduje dom Pan Wawrzykowski pracownik Izby Skarbowej w Kielcach. Obok willi Prof. Klębowskiego stawia domek Pan Jan Łęski właściciel drukarni w Kielcach. W pobliżu Pana Wawrzykowskiego wznosi willę Ksiądz szambelan Antoni Żrałek z myślą przekazania jej na rezydencję przyszłego du­szpasterza, który w odpowiednim czasie będzie tu urzędował i stale mieszkał. Obok domku Pana Leskiego przebudowuje willę Pan Lu­cjan Kotowski, znany wszystkim i solidny kupiec z Kielc. Od południowo-wschodniej strony kościółka budują domy: Pan inżynier Ste­fan Wodnicki, Pan Wiansztas, technik dentystyczny z Kielc, Pan Rutkowskij kolejarz. Blisko mostu, przy rzece Bobrzy, stawia willę sędzia Walewski z Sosnowca. Dalej kierownik szkoły podstawowej w Sło­wiku. Oprócz wymienionych wyżej buduje się na rozparcelowanych działkach przez Prof. Klebowskiego: Pan Józef Milewski z Izby Rze­mieślniczej w Kielcach, Pan Zubek rencista.

Wprawdzie Słowik nie zatracił charakteru wioski, począł się jed­nak częściowo europeizować.

Dla mieszkańców Słowika, Zagród, Zalesia, Zgórska, nie mówiąc już o Sitkówce i Trzciankach, za daleko było chodzić do kościoła parafialnego w Białogonie, Chęcinach i Brzezinach. Słowik stanął przed problemem budowy własnego   kościoła.

Przy wydatnej pracy społeczeństwa kieleckiego i miejscowej ludności ks. Żrałek doprowadził projekt ten do rzeczywistości. Pośród młodego lasku wyrosła na niewielkim wzgórku strzelista wieżyczka kościoła. Jak twierdzą Kielczanie i goście z innych miejscowości kościółek na Słowiku jest najmilszą świątynią tych okolic. (chcesz wiedzieć więcej kliknij)

W każdą niedzielę i święta założyciel i opiekun kościółka do 1970 roku odprawiał tu mszę św., a dość duża kaplica nie była w stanie pomieścić wszystkich wiernych, którzy tu przychodzą czy przyjeżdżają pociągami z różnych osiedli.

W jednej linii z rozwojem Słowika odbywa się rozwój sąsiednich wiosek: Zagród, Zalesia i Zgórska. Dziś łączy się to wszystko w jedną całość z Markowizną i odległą o 2 kilometry Sitkówką i Trzciankami.

W końcu 1958 roku Rząd pRL zainteresował się tere­nami w pobliżu Słowika, które posiadają od dawna przebogate złoża kamienia- wapienia dewońskiego i jurajskiego, których eksploatacja była mało wydajna. W czasie pierwszej wojny światowej i jeszcze jakiś czas po wojnie pracowało w Sitkówce wielu włoskich jeńców wojennych.

           Jedną z największych inwestycji w dziale budowla­nym w tych latach była budowa wielkiego kombinatu cementowo-

wapienniczego w Nowinach w rejonie Sitkówki. Kosztem 1 miliarda zł. wybudowano wielkie zakłady zdolne produkować rocznie 500 000 ton cementu portland i 265 000 ton wapna palonego. Zakład ten zatrudniał przeszło 1000 osób, a jego budowa (przez kilka lat dała zatrudnienie setkom ludzi tego biednego rejonu. Wyrosły też liczne bloki mieszkalne i hotele dla robotników oraz inne punkty użyteczności publicznej. 


Historia powstania osiedla mieszkaniowego domków jednorodzinnych w Słowiku

 

           W 1964 roku do 1975 posiadłość ziemska dr. nauk medycznych Piątkows-kiego wieloletniego lekarza kolejowego w Kielcach, staraniem córki Pani Bukowińskiej, została rozpar-celowana na działki bu­dowlane. Podziału doko-nał inż. geodeta Wilk. Wydzielone działki zostały szybko wykupione i na ich miejscach budowano domy wzdłuż drogi - obecnej ulicy Zalesię. Na podkreślenie zasługuje fakt przekazania przez Panią Bukowińską bezpłatnie dwóch działek na cele społeczne z życzeniem przeznaczenia ich na tzw. zieleńce Działki przekazano rejentalnie z zapisem określonego celu. Aktualnie stanowią niezagospodarowany i nieutwardzony ciąg pieszy dla powstałego osiedla. W ciągu pieszym w roku 1970 została wybudowana kładka na rzece Bobrzy z elementów strunobetonowych pochodzących z Sibetu w Sitkówce. Budowlę wykonano staraniem mieszkańców powstałego osiedla. Projekt realizacyjny i lokalizacje wykonał inż. Stanisław Kędzior wraz z wykonaniem montażu konstrukcyjnego. Duże zaangażowanie osobiste w wykonaniu prac instalacyjnych kładki, nieodpłatnie wykonał Pan Pomijan. Prace dźwigowe wykonał Pan Marian Ostrowski z Białogonu pracownik Przedsiębiorstwa Geologicznego, za zgodą dyrektora Zbigniewa Cygana. W czasie ostatniego remontu kapitalnego w Słowiku linii energetycznej niskiego napięcia w ciągu pieszym wybudowano słup energetyczny, tarasując przejście, nie patrząc na uwagi mieszkańców nawet publikowane w środkach masowego przekazu między innymi „Słowie Ludu". Gdy przyjdzie czas modernizacji ciągu komunikacyjnego w tym osiedlu będą komplikacje z naprawieniem bezmyślnego działania projektanta i wykonawców tej inwestycji.

           Przed wojną w 1933 roku na wzgórzu leśnym w Słowiku została wybudowana przez Józefa Sitka willa letniskowa „Zalesianka". Pensjonat „Zalesianka" do wybuchu II wojny światowej gościł letników ze Śląska i różnych okolic Polski. Honorowymi gośćmi „Zalesianki" byli:

Prezydent miasta Kielc - Artwiński,

Dyr. Wodociągów i Kan. z Kielc.

           W okresie okupacji hitlerowskiej Pensjonat „Zalesianka", został zasiedlony przez kompanię Niemców z formacji ochrony lasów. Niemcy posiadali na wyposażeniu między innymi cztery samochody w tym jeden osobowy oraz dwa konie pociągowe. Po wyzwoleniu „Zalesianka" została zasiedlona z nakazu władz kieleckich, przez właścicieli znacjonalizowanych majątków w Kielcach. Aktualnie willa nie jest wykorzystana i ulega samoczynnej likwidacji.

 


           W 1975 roku w Słowiku wybudowano Ośrodek Olimpijski Szkolenia Łuczników. W 1980 roku Słowik zostaje włączony do obszaru miasta Kielc. Mieszkańcy liczą na poprawę infrastruktury osiedla. Radni Kielc zapomnieli o Słowiku, jedynie komitet osiedlowy przy wydatnej pomocy mieszkańców zdołał doprowadzić wodę. Dnia 12 lutego 1981 r. część mieszkańców Słowika zwróciła się do Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Kielcach o zmianę decyzji w sprawie nadanej nazwy ulicy „Wąwóz", przesłano 10 wnioskowanych nazw, z których radni na sesji Prezydium Miejskiej Rady wybrali nazwę Lasowa i tak pozostało, dzielnica Kielce- Słowik posiada piękne nazwy ulic, ale nie zagospodarowanych.

 


Zobacz także

 


 

tekst został napisany na podstawie Książki Stanisława Kędziora pod tytułem "Wspomnienia"
oraz pomocy dwóch super dziewczyn dziki Dorciu, dziki Beti :)

 
stronka umieszczona na serwerze http://www.za.pl/
made by genar&biba®